Przeskocz do treści

Flora jako Mindware

by w dniu 7 Wrzesień 2011

Jako formy życia, ludzie funkcjonują w otoczeniu fal elektromagnetycznych które są produkowane przez urządzenia elektroniczne, ale także przez wszelkie żywe stworzenia. Fale interferują w przestrzeni i przenikają inne organizmy, a umysł musi jedynie się do nich dostroić. Dostrojenie umysłu do określonych częstotliwości odbywa się za pomocą rozmaitych impulsów do których możemy zaliczyć większość artefaktów kultury. Kultura sięgając po pojęcia takie jak mindware odnosi się do tych mechanizmów dostrajania umysłu do częstotliwości (za pomocą różnych mediów dekodujących owe częstotliwości – od telewizji po narkotyki) ale także do treści transmitowanych wewnątrz owych kanałów elektromagnetycznych, jak w przypadku sztuk performatywnych, kiedy fizyczna obecność i wynikająca z jej obecności intensywność fal elektromagnetycznych, mogą zapewnić odpowiednio intensywny przekaz. Fale elektromagnetyczne są często stymulowane poprzez muzykę, która działa na umysł na bardzo podobnej zasadzie do pola elektromagnetycznego (natura fali), ale emitowane są poprzez mózg podobnie jak w przypadku literatury i filmu. Zupełnie innym rodzajem materii nieożywionej jest wszystko to co emituje konkretne i silne pole elektromagnetyczne – mam namyśli między innymi kulę ziemską, czy aktywność słońca. Paranoiczny strach wywołany zmianą biegunów ziemi nie może być więc spowodowany zmianą bardzo podstawowego tła elektromatycznego, które zmienia kontekst całości komunikacji. W tej przestrzeni intersubiektywnej występują komunikaty nadawane przez organizmy żywe, oraz tło biorące się z rodzaju “wibracji” dominujących w danym punkcie przestrzeni. Zmiana przestrzeni jest związana ze zmianą tła elektromagnetycznego. Są to oczywiście oddziaływania subtelne. Jednak uświadamiając sobie bardzo podstawową funkcję relacji mózgu i pola elektromagnetycznego możemy dojść bliżej pytania o istotę umysłu. Czy umysł związany jest jedynie z mózgiem? Wiemy że rośliny nie posiadają takiego specyficznego organu. Jednak rośliny są w stanie wysyłać i odbierać komunikaty, rośliny reagują na muzyką i nastroje panujące w otoczeniu. Roślina dręczona wysyła bardzo silne impulsy przypominające wołanie o pomoc, a rośliny otaczające ją także reagują wykazując coś w rodzaju strachu kiedy osoba dręcząca inną roślinę zbliża się do jej sąsiadki. Podstawą strachu, bólu, współczucia i innych emocji wydaje się być mózg odbierający impulsy płynące z całego ciała. Może jednak mózg nie jest wcale aż tak niezwykłym połączeniem neuronów w przyrodzie i może roślina cała potrafi wytwarzać podobne efekty działania mózgu jakimi jest tożsamość i świadomość. Czy sztuka dzisiejsza otwierając się na “życie jako medium artystyczne” będzie w stanie wyrazić ową tożsamość roślin które wpływają na nas nie tylko poprzez dyskretne oddziaływanie swojego pola magnetycznego, ale także poprzez wpływ jaki mają na funkcjonowanie mózgu w wyniku ich spożywania. Czy oddziaływanie melisy, marihuany, lub kawy nie stanowi rodzaju tożsamości tych roślin? Może nasza kultura powinna zwrócić uwagę na to świat roślin, który może być dla nas narzędziem kontrolowania umysłu, ale także pełnoprawną formą życia w kategoriach podmiotowości, podobnej do podmiotowości zwierzęcej i ludzkiej. Oddziaływanie lecznicze traktujemy jak działanie mechaniczne, przyczynowo-skutkowe, ale w nim kryje się zagadka tożsamości Innych form życia.

Człowiek detektorem pól elektromagnetycznych bardzo niskich częstotliwości.

8 komentarzy
  1. Sztuka może zadawać takie pytania i nawet na nie odpowiadać jakimiś działaniami, bo operuje w sferze metafor, które przypominają nieco burzę mózgów, czyli rzucanie tez bez konieczności wyciągania z nich póki co praktycznych implikacji.

    Np. umysłowość i tożsamość związana jest z praktyczną podmiotowością. I teraz gdyby nam przyszło upodmiotowić rośliny proporcjonalnie to ich umysłu i ew. tożsamości – bylibyśmy w kłopocie. Ale jako idea, może nawet temat na opowiadanie s-f, super :-)

  2. w kolejnym wpisie będzie kontynuacja idei i zgadzam się że 20 lat temu byłoby to s-f, ale teraz wystarczy złożyć fragmenty układanki i łatwo dojść do takich wniosków, że nie możemy podmitowości zamykać w nietransgenicznym organizmie ludzkim :)

  3. Cóż, widzę, że w tym temacie będę raczej antropocentryczną szowinistyczną świnią (dopóki pisanie w ten sposób o świniach nie jest jeszcze politycznie niepoprawne).

  4. Był taki film “Latający Czestmir” gdzie były kwiaty o nadnaturalnych właściwościach. Jest teza Beya o tym, że enteogeny przyczyniły się do przejścia ze zbieractwa w rolnictwo. W końcu jest seria ustaw zakazujących wolnego dostępu do mindware’u. Świetny tekst Hustona Smitha m.in. o grzybie soma jako źródle i przedmiocie Wed. No ale czy mindware to tylko umysł i czy to każdy umysł? Bardziej ważne jest “ware” od “mind”. Nie cofamy się, żeby się zrestartować, do stadium rośliny. Chodzi o okablowanie albo siatkę, graf itp. Strumienie pętli i wzorów a także okablowanie świata w spirale energetyczne itp.

  5. Hm, powoli zaczynam rozumieć Wasze rozumienie słowa “mindware”. To jest – jak mi się wydaje – coś w rodzaju podejścia “pan-umysłowego” czy “pan-neuronalnego”: całość procesów przepływu informacji, trochę jak na Pandorze N’avi.

    Nie ukrywam, że bardzo mnie to ciekawi. Kiedy planowaliśmy zacząć publicznie rozmawiać o Mindwarze, zaproponowałem, aby ewentualne rozbieżności czy wersje rozumieniu tego pojęcia potraktować jako “szkoły” Mindware’u. Myślę, że może warto tę “intergatunkową” szkołę zasejwować i próbować ją jakoś objaśniać “z zewnątrz”? Jak spróbowałem tego w pierwszym akapicie, niezależnie, czy zrozumiałem dobrze czy źle.

    Ja pozostaje zakotwiczony w kręgu znaczenia Mindware’u, które mnie zainspirowało do stworzenia na własny użytek tego neologizmu i wykorzystania go w jakichs działaniach animacyjnych (niezależnie od jego pojawów gdzie indziej, które nie były mi znane) – mindware jako bycie “mind-aware” w świecie zawojowanym przez technologie, które zaczynają zastępować pierwotny sens komunikacji; a także jako “oprogramowanie kapitału społecznego” czyli wykorzystanie “cyfrowego imaginarium”, jak to ładnie nazywa Piotr Celiński, dla zwrócenia uwagi, że potrzebujemy nowych sieciowych protokołów do komunikacji międzyludzkiej (niezależnie czy odbywającej się droga cyfrową czy analogową).

    Duży rozrzut punktów widzenia, ale to może nawet fajnie :-)

Trackbacki & Pingbacki

  1. IT = Interfejs Transgatunkowy « MINDWARE: pojęcie w budowie
  2. Zoe, Bios… IT = Interfejs Transgatunkowy « Michał Brzeziński
  3. Flora jako Mindware « Michał Brzeziński

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.